Zaburzenia lękowe uogólnione – jak oswoić lęk?

Lęk jako emocja towarzyszy gatunkowi ludzkiemu od początku jego istnienia. W założeniu jest reakcją obronną na sytuację zagrożenia, niepewności, dyskomfortu. Lęk silnie wiąże się z instynktem przetrwania. To dzięki niemu czujemy, że nie należy dotykać gorących przedmiotów – bo można się poparzyć, że trzeba obchodzić się ostrożnie z ostrymi narzędziami – bo można się skaleczyć, czy też, że musimy uważać przebywając na wysokości – bo można spaść. W takim wymiarze lęk służył człowiekowi od dawna i pozwolił gatunkowi ludzkiemu przetrwać.

Czy zatem lęk jest czymś dobrym, czy też złym? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Trzeba bowiem pamiętać, że z lękiem jest podobnie jak z innymi emocjami – jest nam niewątpliwie potrzebny, ale tylko w odpowiednich ilościach. Brak lęku może narazić nas na niepotrzebne ryzyko, czy brawurę w sytuacjach opisanych powyżej. Ale co jeśli lęk występuje w nadmiarze? Do tego stopnia, że pojawia się w nieadekwatnych sytuacjach, a czasem wypełnia niemal cały dzień? W takich przypadkach możemy mówić o zaburzeniach lękowych lub tzw. nerwicy lękowej.

Charakterystyka nerwicy lękowej

Nerwica lękowa to schorzenie psychiczne, którego główny objaw w nomenklaturze medycznej określa się często za pomocą skrótu GAD – generalised anxiety disorder (z języka angielskiego – zaburzenie polegające na uogólnionym lęku, niepokoju). W języku polskim w tym aspekcie często używa się pojęcia „zamartwiania się”. I tu pojawia się pierwsza trudność odnośnie choroby, jaką jest nerwica. Każdy przyzna, że „zamartwianie się” nie brzmi jak typowy symptom, lecz raczej jako zachowanie związane z charakterem. Ponadto podejście współczesnego (nastawionego często na sukces) społeczeństwa, zjawisko jakim jest zamartwianie się, bywa lekceważące. Problem bagatelizuje się, wmawiając często choremu, że musi zmienić podejście do życia lub świata lub że po prostu… ma słaby charakter.

Spróbujmy zatem wyjaśnić, czym jest owo „zamartwianie się”. Chodzi o powtarzające się, nadmierne oraz występujące często obawy dotyczące zazwyczaj spraw codziennych. Chory skarży się na to, że nie jest w stanie zapanować nad tymi lękami. Stąd określa się je jako mimowolne oraz natrętne. Nie należy ich jednak mylić z natręctwami występującymi w tzw. nerwicy natręctw – choć ta ostatnia przypadłość jest drugim głównym podtypem nerwic.

Różnica jest bardzo łatwa do wskazania. Człowiek chorujący na nerwicę natręctw nie utożsamia się ze swoimi obawami (np. „jeśli wezmę do ręki czerwony długopis zamiast niebieskiego, to stanie się coś złego”). Natomiast osoba borykająca się z nerwicą lękową – wręcz odwrotnie. Całkowicie utożsamia się ze swoimi obawami. Przykład? Bardzo prosty i jakże powszechny w dzisiejszych czasach: chory dzwoni do kogoś z rodziny na telefon komórkowy. A adresat połączenia nie odbiera. W umyśle chorego pojawia się obawa: „na pewno coś mu/jej się stało!”. Z tą obawą chory utożsamia się całkowicie. Do tego stopnia, że widząc np. w serwisie informacyjnym wzmiankę o wypadku samochodowym, może mimowolnie odczuć obawy, że to właśnie jego krewny uległ opisywanemu wypadkowi. Mimo że nie ma po temu żadnych racjonalnych podstaw!

Lęk o zdrowie i życie bliskich to nie jedyny przykład obszarów, w których pojawia się lęk. W obecnych czasach nerwica lękowa bardzo często występuje się w kontekście obaw o utratę pracy. Nawet jeśli chory nie widzi przesłanek do tego, aby ktoś go zwolnił, niejednokrotnie może odczuć podobne obawy. A dodajmy, że wystarczy nawet najmniejszy bodziec, typu informacja w mediach, że stopa bezrobocia wzrosła lub zwykła uwaga przełożonego, że chory popełnił drobny błąd.

Współczesny świat dostarcza całe mnóstwo innych bodźców, które psychika chorego może zaprzęgnąć do wytworzenia obaw. Lęk przed brakiem akceptacji grupy rówieśników, obawa przed wystąpieniami publicznymi, czy też stres związany z sytuacją pandemiczną – to wszystko może wywołać u chorego natrętne myśli i poczucie ciągłego niepokoju. Pamiętajmy jednak, że jest to jedynie kilka przykładów, a obawy u chorego mogą powstać na bardzo różnym tle – jak np. lęk przed spaniem samemu przy zgaszonym świetle lub lęk przed mimowolnym obudzeniem się o określonej godzinie, ogólny lęk przed wyjazdem wypoczynkowym lub służbowym, a nawet – lęk przed dzwonkiem telefonu czy hałasem u sąsiada.

Skąd biorą się w nas lęki?


Lęk, jak już wspominaliśmy wcześniej, to silna reakcja organizmu, która przygotowuje go do obrony, wzmaga aktywność, przygotowuje do ucieczki. Oznacza to zatem, że wywołany przez obawy lęk nie jest obojętny dla naszego ciała i umysłu. Lęk wyzwala całą gamę reakcji hormonalnych w ciele. Może on powodować zaburzenia koncentracji, czy poczucie „odrealnienia” (bardzo często opisywane przez chorego jako sytuacja, w której czuje się „jak w innym świecie” lub „jak w filmie o kimś innym”). Długotrwały lęk może również prowadzić do nadmiernego męczenia się lub zaburzeń snu. Nic w tym dziwnego – wystarczy sobie wyobrazić sytuację, w której człowiek zdrowy jest codziennie narażony na silny stres. Często w takich przypadkach doradza się, aby usunąć czynnik stresogenny, bo w konsekwencji może on doprowadzić do powstania zaburzeń lękowych.

Jak zatem widać, przy nerwicy lękowej objawy psychiczne mogą występować przez całe miesiące albo nawet lata. I tu pojawia się kolejna trudność związana z tą chorobą. Jej długotrwałość może bowiem spowodować, że chory nie zdaje sobie sprawy z jej istnienia. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ coś, co występuje długo i nieprzerwanie paradoksalnie łatwiej jest nam zbagatelizować, uznać za normę. Zwłaszcza gdy chory boryka się z obawami od wielu lat lub nawet… od momentu kiedy sięga pamięcią!

Oprócz objawów psychicznych przy nerwicy lękowej mogą także wystąpić objawy somatyczne i behawioralne. Wśród najczęściej występujących objawów somatycznych można wymienić:

Pamiętajmy, że nie jest to katalog zamknięty. Przy zaburzeniach lękowych nierzadko pojawiają się bowiem choroby współistniejące, wynikające ze stanu podwyższonego napięcia. Na ich czele znajduje się refluks żołądka, zespół jelita drażliwego oraz nadciśnienie tętnicze. O ile objawy somatyczne można łatwo pomylić z innymi zaburzeniami, czy chorobami, o tyle objawy behawioralne, towarzyszące nerwicy lękowej, są często bardzo znamienne. Behawioralne, czyli jakie? Czyli takie, które można zaobserwować w zachowaniu chorego. Może to się wiązać z pobudzeniem psychoruchowym lub nadmierną kontrolą. Zwłaszcza ten ostatni objaw łatwo zauważyć, kiedy osobą dotknięta obawami nadmiernie kontroluje otoczenie (np. często dzwoni do bliskich, by sprawdzić czy wszystko u nich w porządku), asekuruje się (np. przesadnie dba o wygląd własny lub swojego otoczenia), a także sprawdza (np. dzwoni do banku w obawie, że jej dane mogły zostać skradzione, nie mając ku temu przesłanek).

Bardzo charakterystycznym, choć nieco trudniejszym do zaklasyfikowanie objawem behawioralnym jest ucieczka w używki. Osoby, których dotyczy ten problem, aby „uchronić się” przed swoimi obawami a także zyskać upragniony spokój myśli, często sięgają po alkohol, wyroby tytoniowe lub narkotyki. Nie trzeba chyba dodawać, że ta ucieczka jest tylko pozorna. W ten sposób nerwicy lękowej wyleczyć się oczywiście nie da. Co więcej – używki prowadzą zazwyczaj w dłuższej perspektywie do nasilenia stanów lękowych.

Można tutaj zaobserwować pewien schemat zachowania. Im bardziej chory próbuje zapanować nad swoimi obawami, tym ma większy lęk, przez co powstaje tzw. błędne koło nerwicy. Znakomicie oddaje to inny bardzo charakterystyczny symptom nerwicy lękowej – hipochondria. U chorego powstają obawy o własne zdrowie – na podstawie zaobserwowanych u siebie objawów chorobowych, czy to rzeczywistych, czy też biorących się z tzw. nerwobóli. Chory usiłuje opanować swój lęk i zracjonalizować go. Poszukuje więc przyczyny złego samopoczucia, zazwyczaj w miejscu nie do końca do tego odpowiednim – np. forach internetowych. Tam też zdobywa wiedzę, choć z reguły mało fachową. Chory następnie niejako „adaptuje”, przyswaja przytoczone przez kogoś objawy i diagnozy. Niejednokrotnie zaczyna też odnajdować u siebie więcej symptomów, niż zauważył pierwotnie. Rezultat? Zamiast uspokoić swoje obawy, pacjent jedynie zwiększa ich ilość. Dodajmy, że z reguły rozpatruje najbardziej czarne scenariusze, a więc do lęku przed utratą zdrowia dochodzi zazwyczaj lęk przed śmiercią. W ten oto sposób błędne koło nerwicy zamyka się, a chory nie tylko nie znajduje ukojenia, co jeszcze bardziej cierpi.

Geneza nerwicy lękowej

Nerwica lękowa, jak każda choroba, ma swoją genezę. Przy wielu chorobach psychicznych podłoża upatruje się w genetyce (tak jak np. przy schizofrenii paranoidalnej). W tym przypadku nie jest to jednak najwłaściwszy trop. Ocenia się, że tylko w około 30% przypadków nerwica lękowa ma podłoże genetyczne. Zasadnicze znaczenie mają natomiast tzw. czynniki środowiskowe. Wśród nich należy wymienić na pierwszym miejscu tzw. wychowanie lękowe. Jeśli rodzic sam się zamartwia i przekazuje dziecku obraz świata postrzegany przez pryzmat obaw, dziecko może przyjąć taki obraz jako naturalny.

Następny bardzo ważny czynnik środowiskowy to traumy psychiczne. Mają one znaczenie zwłaszcza w okresie wychowania, ale nie tylko. Śmierć bliskiej osoby, wypadek wiążący się z utratą zdrowia, bycie ofiarą napadu – wszystkie te czynniki mogą doprowadzić do głębokiej traumy. Trauma może zrodzić się natomiast także z sytuacji trwających długotrwale – np. molestowania seksualnego, dorastania w domu z osobą uzależnioną od alkoholu lub narkotyków, a także pozostawanie ofiarą przemocy psychicznej.

W dzisiejszym świecie, gdzie często na pierwszym miejscu stawiana jest kariera i rozwój zawodowy, często zapominamy o odpowiednim odpoczynku oraz prawidłowym relaksie. Sen zapewnia odpoczynek ciała. Natomiast odpoczynek dla psychiki to kwestia tzw. higieny psychicznej. Jej brak to kolejny czynnik środowiskowy, który może spowodować narastanie obaw. Najprostszy przykład tej sytuacji to pracowanie po godzinach, zwłaszcza w dużym stresie i niepozostawianie sobie odpowiedniego czasu na regenerację.

Podobnie ma się sprawa z tzw. codziennymi stresorami. Nasze mózgi każdego dnia bombardowane są setkami informacji, także o negatywnym wydźwięku. Ilość współczesnych mediów (internet, radio, telewizja, komunikatory) sprawia, że często otrzymujemy na co dzień nienaturalną dawkę stresu. Napływające do nas informacje są zazwyczaj związane z aktualną sytuacją na świecie, z polityką, ale również – jak ma to miejsce obecnie – z kwestiami stanu zagrożenia wojnami i epidemiami. Pamiętajmy przy tym o jednym: najlepiej sprzedają się niestety złe wiadomości, dlatego są w znakomitej przewadze. Takie codzienne stresory mogą również wpływać na narastanie obaw, zwłaszcza że mają charakter długotrwały. U osób z lękiem uogólnionym bardzo często występuje depresja. Jest ona związana z problemem nieustającego cierpienia oraz zaburzenia mechanizmu wychwytu zwrotnego i odpowiedniej polityki serotoninowej. Ocenia się, że nawet u 50% pacjentów cierpiących na zaburzenia lękowe występują także stany depresyjne.

Leczenie nerwicy lękowej

Już po opisie objawów lęku uogólnionego i jego genezy można wywnioskować, że leczenie tej przypadłości nie jest proste. Podłoże nerwicy lękowej może nie wiązać się z jednym określonym czynnikiem (np. traumą po wypadku). Często wynika z wychowania, a więc środowiska, w którym człowiek przebywa wiele lat. Toteż piętno, jakie pozostawia, może być bardzo głębokie. W istocie wielu pacjentów boryka się z tym problemem do końca życia. Jednakże nawet w takich przypadkach podjęcie leczenia daje znaczną poprawę komfortu codziennego życia. Wielu pacjentów stwierdza nawet, że znaczną ulgę oraz możliwość funkcjonowania na co dzień uzyskali dopiero po rozpoczęciu leczenia.

W przypadku leczenia lęku uogólnionego można mówić o trzech rodzajach terapii:

1) Farmakoterapia – stosuje się tu leki na receptę przepisywane przez psychiatrę. Dobór leku jest zawsze uzależniony od pacjenta i psychiatra dopiero po wywiadzie z pacjentem jest w stanie dobrać odpowiedni preparat. Pierwsza grupa leków to SSRI – selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny (zwłaszcza: sertalina, paroxetyna i escitalopram). Kolejna grupa to SNRI – selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny i noradrenaliny (np. duloxetyna i venlafaxyna). W przypadku obu grup leków efekt ich działania występuje z opóźnieniem, najczęściej po 2 – 4 tygodniach. W początkowym okresie leki te mogą nawet zwiększać poczucie lęku, czego niestety nie można załagodzić.

W niektórych przypadkach stosuje się także leki z innych grup (zwłaszcza przy nietolerancjach wykrytych u pacjentów). Wymienić tu można np. trójpierścieniowe leki przeciwdepresyjne czy też buspiron albo pregabalina. Niekiedy. Gdy leczenie jest nieskuteczne, specjalista może zdecydować się na potencjalizację, czyli dodanie innych leków, np. hydroksyzyny czy też neuroleptyki. Ostatnia grupa leków, choć rzadko rekomendowanych, to benzodiazepiny (np. lorazepam). Są one jednak uzależniające, z tego więc względu nie należy ich stosować przez długi czas, jeśli już tylko w początkowej fazie leczenia, a najlepiej w ogóle unikać ich przepisywania.

2) Psychoterapia – może ona być stosowana wyłącznie lub towarzyszyć farmakoterapii. Najczęściej psychoterapia jako jedyny sposób leczenia jest stosowana, gdy lęk występuje w niskim lub umiarkowanym nasileniu. Podstawowym nurtem psychoterapii jest terapia poznawczo-behawioralna. Na początku zakłada ona określenie źródła lęku pacjenta. Chory powinien uświadomić sobie podstawy własnych obaw, a także spróbować podejść do nich racjonalnie, jak najbardziej obiektywnie. Podczas psychoterapii zwalcza się również niepewność pacjenta i potrzebę kontroli otoczenia. Czasem jednak lęk przykrywa inne emocje, np. niską samoocenę. Psychoterapia ma więc także na celu dotarcie do sedna problemu i próbę rozwiązania go. Głównym jej celem jest zmiana perspektywy samego chorego i uruchomienie świadomego postrzegania własnych emocji.

3) Rekreacja i wypoczynek – gonitwa za codziennymi sprawami oraz rozwój zawodowy mogą doprowadzić do sytuacji, gdzie chory w ogóle nie wypoczywa lub po prostu… nie umie się relaksować. Warto jednak znaleźć czas na relaks. To naturalny sposób odprężenia organizmu i psychiki, a zatem obniżenia poziomu lęku. Odpoczynek to z jednej strony przyjemności, takie jak czytanie książek, oglądanie filmów, czy też przebywanie z ukochanymi osobami. Z drugiej – to aktywności fizyczne, zwłaszcza sport. Odprężenie dla chorego może płynąć również z ćwiczeń relaksacyjnych. Wśród najbardziej znanych są treningi relaksacyjne metodą Jacobsona lub metodą Schulza. Wielu terapeutów rekomenduje także inne ćwiczenia, takie jak joga czy też proste ćwiczenia oddechowe. Przy tego typu terapiach należy pamiętać o poprawności wykonywanych ćwiczeń i przede wszystkim – o ich powtarzalności.

Wygraj ze swoimi lękami

Tematyka lęku uogólnionego jest bardzo zawiła i trudna do wytłumaczenia osobom, których ten problem nie dotyczy. Zwłaszcza we współczesnym świecie, gdzie przypadłości takie jak depresja czy schizofrenia są już znacznie bardziej obecne w świadomości społeczeństwa, lęk nadal jest uważany za słabość charakteru, a nie objaw schorzenia. Dlatego bardzo trudno jest się przyznać do uczucia niepewności, czy lęku – zarówno przed innymi jak i przed samym sobą. Warto jednak podejść do tego zagadnienia bardzo analitycznie i nie kierować się stereotypami. Stawką jest nasze własne zdrowie psychiczne, które stanowi podstawę szczęśliwego życia. Dlatego zawsze warto w tym zakresie zwrócić się o pomoc do specjalisty, gdyż zwłaszcza przy zaburzeniach lękowych, nie jesteśmy w stanie sami sobie pomóc.