Kiedy czujemy się przekroczeni?
W codziennych relacjach zdarzają się sytuacje, w których czujemy się przekroczeni,
nadużyci lub po prostu zmęczeni. Może to dotyczyć pracy, relacji z przełożonym,
współpracownikami, partnerem czy rodziną. Zdarza się, że zgadzamy się na coś, na co nie
mamy gotowości ani ochoty, a później tego żałujemy.
W takich momentach pojawia się pytanie: czy mamy do czynienia z toksycznością relacji,
czy z naszą własną „słabością”?
Toksyczne środowisko – jak może wyglądać?
Nierzadko zaczynamy funkcjonować w otoczeniu, które nam nie służy. Może to być
związane z rozpoczęciem pracy w nowej firmie, zmianą szefa lub zmianami życiowymi.
Przykłady takich sytuacji to m.in.:
● oczekiwanie, że będziemy wraz z zespołem złośliwie komentować jedną z osób w
pracy,
● naciski ze strony przełożonego na przekazywanie „ciekawych” informacji o
współpracownikach,
● brak otwartego dialogu na zebraniach i krytykowanie decyzji jedynie w kuluarach,
● brak akceptacji ze strony rodziny partnera lub partnerki po wspólnym zamieszkaniu,
● nieprzyjemne komentarze, gaslighting, podkreślanie, że to „nie jest nasz dom”,
● próby ograniczania kontaktu z własnym dzieckiem pod pozorem „lepszej opieki”.
W takich warunkach naturalne staje się pytanie: jak obronić siebie – a czasem także swoją
rodzinę?
Dlaczego „dojrzała” komunikacja nie zawsze działa?
Zbyt dyplomatyczne lub nadmiernie dojrzałe stawianie granic może nie sprawdzić się wtedy,
gdy osoba naruszająca granice:
● nie zna konstruktywnych metod komunikacji,
● nie respektuje ich,
● nie jest gotowa na dialog.
W takich sytuacjach klasyczne narzędzia, takie jak komunikaty typu „ja”, mogą okazać się
nieskuteczne. Nie dlatego, że są złe, ale dlatego, że druga strona nie chce lub nie potrafi ich
przyjąć.
Jak stawiać granice w trudnych sytuacjach?
Czasem pomocne bywa:
● spokojne nazywanie faktów i zachowań,
● unikanie nadmiernego tłumaczenia własnych emocji,
● jasne i konkretne komunikaty,
● odwoływanie się do zewnętrznych zasad (np. prawa do bycia z własnym dzieckiem).
Takie podejście może zmienić bieg rozmowy, zwłaszcza gdy druga strona próbuje
przesuwać odpowiedzialność lub manipulować.
Granice a kontakt z własnymi uczuciami
Granice, które stawiamy, nie wybrzmią, jeśli nie stoją za nimi autentyczne uczucia. Warto
zadać sobie pytania:
● Czy moje uczucia są dla mnie ważne?
● Czy interesuje mnie to, co dzieje się we mnie?
● Co naprawdę czuję w tej sytuacji?
Zdarza się, że nadmierne poczucie winy sprawia, iż unieważniamy własne emocje („to nic
takiego”, „dam radę”). Czasem nie stawiamy granic, by nie zranić drugiej osoby. Warto wtedy
zapytać siebie: czyje zranienie jest dla mnie ważniejsze – moje czy cudze?
Cena, jaką płacimy
Warto uczciwie przyjrzeć się temu, czy przebywanie wśród osób, które nas niszczą, jest
warte bólu i cierpienia, jakie ponosimy. Czasem cena jest wysoka, ale decyzja o pozostaniu –
np. w dobrze płatnej pracy – pozwala utrzymać rodzinę.
Dlatego ważna jest wyrozumiałość wobec siebie i pamięć o tym, że kierujemy się nie tylko
emocjami, ale również rozumem.
To nie zawsze mówi coś o Tobie
Zdarza się, że otoczenie jest po prostu toksyczne. Wówczas to, co się z nami dzieje, mniej
mówi o nas samych, a więcej o wartościach i postawach ludzi wokół.
Czasem jesteśmy jedną z niewielu osób myślących konstruktywnie w środowisku
działającym destrukcyjnie – wobec innych, zespołu lub samych siebie. Bywa, że
funkcjonujemy normalnie w nienormalnych okolicznościach.
Moment wyboru i rola terapii
Nawet w trudnych sytuacjach istnieje moment – czasem bardzo krótki – w którym
podejmujemy decyzję, jak się zachować. W terapii pracujemy nad tym, aby ten moment był
bardziej świadomy i na tyle długi, by możliwy był szerszy wybór reakcji.
To także przestrzeń do lepszego rozumienia siebie, swoich potrzeb oraz do uczenia się
zdrowego dbania o siebie i relacje z innymi.
Autor: Anna Rozwandowicz

Psycholog
Jestem psychologiem. Pracuję indywidulanie z osobami dorosłymi, młodzieżą i młodymi dorosłymi oraz z rodzinami i parami. Szkolę się na terapeutę w podejściu krótkoterminowym skoncentrowanym na rozwiązaniu (TSR, ang. SFBT). Podczas spotkań oferuję wspólną pracę, przyglądanie się temu co uwiera, czy boli i jak możemy znaleźć sposoby na to, żeby było lżej i lepiej. Jestem ekspertem od prowadzenia rozmowy psychologicznej, natomiast klient jest ekspertem od swojego życia.